Film z Indywidualnych Treningów Muay Thai Wojciecha Kosowskiego 2009

Film z walk Wojciecha Kosowskiego- najlepsze akcje 2006-2007

 

Palestra Gym Warszawa
Palestra

Strona promująca Tajlandię prowadzona
przez Wojciecha Kosowskiego

Wojciech Kosowski zostaje Mistrzem Świata Muay Thai ProAm !!

Miło mi poinformować, iż w tym roku zostałem Mistrzem Świata Muay Thai WMF ProAm. Jest to mój największy dotychczasowy sukces, na który złożyło się wiele lat treningu oraz wysiłku mojego i innych. Mistrzowski pas zdobyłem na odbytych w dniach 12-14 marca, w Pattayi w Tajlandii MŚ. Startowałem klasycznie w kategorii 71-75 kg.

Poniżej chronologicznie- relacja, którą pisałem na bieżąco na portalu facebook.

18 marca

"Już był w ogródku, już witał się z gąską.."

W niedzielę (16.03) przegrałem swoją walkę o brązowy medal z reprezentantem Portugalii, w turnieju amatorskim MŚ. Po walce, a przed werdyktem byłem przekonany że wygrałem. Byłem silniejszy w klinczu, rzucałem go, wydawało mi się, że prowadzę i nawet w trzeciej rundzie nie forsowałem tempa. Sędziowie, ku mojemu zdziwieniu i zdziwieniu kilkuosobowej drużyny Polski orzekli inaczej. Widać techniki przeciwnika były bardziej punktowane, a doping dużo większego grona Portugalczyków zrobił na sędziach wrażenie. Walka będzie do oceny na yt. Jak w bajkach naszego Wieszcza, trzeba znaleźć morał i wyciągnąć wnioski. Być może czułem się zbyt pewnie i przyda się lekcja pokory na przyszłość. Mimo, że pierwszy raz wracam z Mistrzostw Świata Muay Thai WMF bez medalu, sam udział i reprezentacja kraju jest dla mnie wielkim wyróżnieniem i zaszczytem. Kolejna szansa już za rok.

22 marca

Dalej w grze. MŚ trwają. Drugi turniej Pro Am (bez kasków) dobrze rozpoczęty, mimo wcześniejszych przygód.

24 marca

"Już był w ogródku.." no to c.d. bajki:

''Inny zwierz pewno załamałby łapy I bił się w chrapy, Wołając gromu, ażeby go dobił: Nasz lis takich głupstw nie robił; Wie, że rozpaczać jest to zło przydawać do zła.''

Po przegranej walce w turnieju amatorskim, ze sportową złością poszedłem w nowy turniej Mistrzostw ProAm (bez kasków i pancerzy, walka 3*3 min). Tam w ćwierćfinale wylosowałem Portugalczyka. Ucieszyłem się, że powezmę rewanż za przegraną walkę amatorską i że pokaże jemu i sędziom kto jest lepszy. On jednak oddał mi walkower (był porozbijany, bo w turnieju amatorskim doszedł do finału, delikatnie ulegając Włochowi i zajmując drugie miejsce). Przeszedłem zatem dalej bez walki do półfinału, trafiając na Brazylijczyka. Brazylijczyk był silny, niższy i krępy. Zaczął od razu mocne serie bokserskie kończone nogą. Ale to nie K-1; trochę pod męczyłem go w klinczu i uspokoiłem łokciami. Wiedziałem, że w drugiej lub trzeciej rundzie przełamie go i skończę. Jeszcze w pierwszej rundzie kopnąłem jakoś w wymianie middla. Wszedł na wątrobę i walka zakończyła się przez KO.
Przeszedłem do finału do Cypryjczyka, zwycięzcy ProAm z poprzedniego roku. Wygrał rok temu z Ukraińcem, z którym ja przegrywałem aż dwa razy i także pokonał Taja . W tym turnieju w równoległej do mojej walce, znokautował Greka kolanem w I rundzie. Był wyższy ode mnie, a takich nie lubię. Szykowałem się na mocny bój o wszystko. Uznałem, że on już jeden pas ma, więc w tym roku mi się należy. 
Walka była ciężka. Cypryjczyk miał żelazną kondycję. Cały czas szedł do przodu. Po mocnej, wyczerpującej i wyrównanej walce, tajscy sędziowie orzekli moje zwycięstwo. Cała moja taktyka- bicie w tempo prawy prosty + lewy sierp i noga, schodzenie z lini poszły w zapomnienie, gdy w III rundzie nie było już tlenu w płucach i walczyłem resztką sił, najbardziej sercem. Chyba pierwszy raz w życiu tak się zmęczyłem w walce. Werdykt zawdzięczam raczej dobrej I i II rundzie i ogólnie większej ilości wykonanych middli (co się liczy w mt).

Tak więc, wygrałem całość zajmując pierwsze miejsce na MŚ. Zdobyłem tytuł i pas Mistrza Świata WMF ProAm. Jest to mój największy dotychczasowy sukces sportowy i pierwszy pas MŚ ProAm (a próbowałem od 2010). Zwieńczenie 12 lat treningów uderzanych sportów walki, w tym ponad 8-lat zawodniczego treningu muay thai. Wielu godzin pracy, zmęczenia, potu, krwi, różnych wyrzeczeń. Ale się opłacało! Dla tej chwili-minuty dekoracji gdy zakładają pas i medal i wręczają dyplom.

PODZIĘKOWANIA dla:

  • Całej mojej Rodziny za pomoc we wszystkim, wsparcie i wiarę. 
  • Trenera Palestra Gym, Łukasza Rola za dawanie otuchy, motywację i prowadzenie mnie przez wszystkie lata treningu. 
  • Łukasza Brończyka za specjalistyczne treningi i tarcze przed MŚ. 
  • Krzyśka Lipowskiego i Daniela Prokurata za tarcze. 
  • Salonu masażu tajskiego Thai Sun, za profesjonalne masaże, z których korzystam dla odnowy w przygotowaniach do walk. 
  • Grzegorza Wrzesień za wszelką pomoc. 
  • Pana Binkowskiego z Hotel Binkowski, który uzyskał tytuł Grand Master Mecenasa Muay Thai, za wsparcie finansowe w wyjeździe. 
  • Polskiego Związku Kickboxingu, za cykliczne umożliwienie mi startu na MŚ WMF od 2007 roku (jest mi niezmiernie miło, że mogłem reprezentować PZKB na arenie Mistrzostw Świata- najważniejszej dla mnie imprezie w roku). 
  • Wszystkich z PALESTRA Muay Thai & MMA Team, z którymi trenowałem lub od których obrywałem na sparingach. 
  • Adeptów Dobrego-Treningu, z którymi trenowałem. 
  • Polish Guest: Marcin Mróz, Krysia Mróz, Kamil Andrew, Ola Ciupa za przyjazd i doping w trakcie MŚ.
  • SPECJALNE PODZIĘKOWANIA dla drużyny z Gladiator Siedlce (Trener Andrzej Wasilewski, Ewelina JaromskaJudyta NiepogodaPosiadała Katarzyna) za całą bezinteresowną pomoc w trakcie Mistrzostw, fachową pracę w narożniku i wielką cierpliwość. 
  • Wszystkich, którzy wierzyli w sukces i że będzie dobrze. 

Do Wszystkich tych, którzy byli przeciwni i pesymistyczni, mogę powiedzieć kolejny raz: A jednak znów się udało !!!

29 marca (i aforyzm, czy mądrość zawodnika-trenera, napisana przy wenie tego dnia)

„Średni zawodnik, każdy trening traktuje ambicjonalnie. Lubi się sprawdzać na co dzień, bo w ten sposób buduje swoją wartość. Zawodnik klasy mistrzowskiej tego nie potrzebuje.. Nie zrażają go żadne porażki, a jedynie motywują. Ma lepsze lub gorsze dni. Raz lepiej, raz gorzej wychodzi na sparingu. Czasem tak źle, że nikt nie postawił by na niego grosza. Ale on nie chce być mistrzem treningu. Każdy trening, o krok przybliża go do zdobycia mistrzostwa. Dopiero na Mistrzostwach, walczy do końca, stawiając na szali wszystkie swe umiejętności i siły. To go wyróżnia z przeciętności i szarości”.

W. Kosowski